Co wspólnego ma fotograf z ginekologiem? I dlaczego zadajecie mi wciąż to samo pytanie?!

Co wspólnego ma fotograf z ginekologiem? I dlaczego zadajecie mi wciąż to samo pytanie?!

czwartek, 2020-07-1634

Często zadajecie mi jedno pytanie – zwłaszcza Panowie. A brzmi ono: "Czy podnieca Cię fotografowanie nagich ludzi?"  To pytanie jest trochę dziwne, śmieszne ale i trafne zarazem. Rozumiem Waszą ciekawość i dlatego postanowiłam o tym napisać.

A tak w ogóle to jak myślicie, czy ginekologa albo androloga wizyty rozebranych z dolnej części garderoby pacjentów podniecają czy nie? ;) Ja tego nie wiem i tak szczerze nie chcę widzieć. Po moim ginekologu nie zauważyłam tego, żeby jakoś to na niego wpływało. Dzięki temu czuję się komfortowo. Jeśli to jakoś działa na niego, to zachowuje się bardzo profesjonalnie, nie dając po sobie znać że go to rusza. Tego samego oczekiwałabym od fotografa, który miałby mi zrobić sesję typu akt. I myślę, że tego też oczekują moi klienci,

Jeśli o mnie chodzi, to nie podnieca mnie oglądanie nagich ciał.

Nie wierzycie? Dużo czasu zajmuje oswojenie się nagością zarówno swoją jak i cudzą. Ja to zrobiłam w etapach. Pierwszy akt męski, jaki wykonywałam był dla mnie o tyle trudny, że nie wiedziałam w jakich pozach ciało męskie będzie najlepiej wyglądało. Bardzo zależało mi, żeby klient był zadowolony, a zarazem denerwowałam się i nie wiedziałam jak zareaguję na moment, kiedy ściągnie bokserki. Myślałam że spłonę jak burak i nie będę mogła się skupić na fotografowaniu. Miałam przygotowane w głowie różne przykładowe pozy, a wszystko zapomniałam i trzeba było improwizować :D Mimo to wyszło całkiem fajnie. Zarówno klient jak i ja byliśmy zadowoleni z efektów. Zrozumiałam, że mogę się zająć aktami, bo fotografowanie nagiego ciała męskiego jak i penisa w zbliżeniu nie stresują mnie, nie peszą ani nie podniecają. Jest mi to obojętne. Gdyby tak nie było, nie uprawiałabym tego typu fotografii. Nie pytajcie mnie czemu tak jest. Nie wiem… Po prostu mnie to nie podnieca i nie rusza w żaden sposób. Mam swojego Kapitana Amerykę i on mnie kręci. Może to dlatego :D

Kolejnym etapem oswajania się z nagością były moje zdjęcia. Poszłam na kilka sesji  do innych fotografów, tak aby lepiej wczuć się w moich klientów i klientki. Wiecie, że nie zajmuję się tylko aktem, ale również fotografią sensualną i portretową. Ogólnie chciałam zobaczyć jak to jest być po drugiej stronie lustra ;) Pierwsza moja sesja nie była zbyt udana. Niesamowicie się stresowałam i chyba to wpłynęło na efekt końcowy zdjęć. Totalnie nie potrafiłam się zachować przed obiektywem. Zrozumiałam jednak jak ważne jest zaufanie fotografowi w tych chwilach. Zobaczyłam, że może nie wszystkie pozy, które każę wykonać moim klientkom czy klientom są dla nich komfortowe.  Byłam na kilku sesjach – portretowych i aktowych. Niestety z aktów nic nie wyszło, więc póki co nie mam Wam co pokazać. Jeśli ktoś zrobi mi kiedyś zdjęcia, z których będę zadowolona, na pewno je wrzucę na stronę J Jeśli chodzi o sesje aktowe, to rozebranie się przed obcym człowiekiem nie należy do rzeczy najłatwiejszych. Mnie również nie było łatwo, ale dałam radę, może przez to, że nie mam kompleksów na punkcie swojego wyglądu. To pozwoliło mi rozebrać się i nie stać skulona zasłaniając rękoma wszystko co się da. Osobiście uważam, że każda kobieta, każdy mężczyzna, niezależnie od wagi, wzrostu czy wieku może wyglądać atrakcyjnie. Odpowiednie ustawienie, oświetlenie… To dużo daje. Moje doświadczenia, jako modelki, pozwoliły mi jeszcze bardziej otwarcie podejść do tematu nagości. 

Potem kolejne sesje, które wykonywałam szły już coraz lepiej. Z czasem przestałam się stresować tym że coś nie wyjdzie, że kogoś źle ustawię lub oświetlę . Dużo improwizowałami i wtedy powstawały najlepsze kadry.

Generalnie bardzo dobrze współpracuje mi się z ludźmi, zarówno kobietami, jak i mężczyznami. Jestem wdzięczna wszystkim, którzy przychodzą do mnie na sesje i obdarzają mnie tak wielkim zaufaniem. Rozmawiam z tymi ludźmi, widzę ich nago. Widzę ich niedoskonałości i sekrety,  o których inni nie mają pojęcia. Możliwe, że niektórzy z nich nie obnażyliby się z tych sekretów przed bliskimi osobami, a u mnie to robią. To co się dzieje na sesji to nasza wspólna wielka tajemnica. Piękna i warta tego, aby jej strzec z należytym szacunkiem.

 


Dodaj swój komentarz:


Imię lub nick (obowiązkowe):

E-mail (obowiązkowy - nie będzie publikowany):

Strona WWW (nieobowiązkowa):

Treść komentarza:

Formatowanie: [b]pogrubienie[/b], [i]kursywa[/i], [u]podkreślenie[/u]

Powiadom mnie o nowych komentarzach do tego postu.

Akceptuję politykę prywatności.

Przepisz kod z obrazka:
CAPTCHA
Jeśli podoba Ci się wpis,
koniecznie zalajkuj,
skomentuj i zapisz się na
newsletter